środa, 2 września 2015

Od Charu c.d. Chihayi

Patrzyłem zaskoczony na Chihayę. Nie rozumiałem jej zachowania. Z jednej strony była taka bardziej... czuła? A z drugiej dalej zachowywała się irracjonalnie. Przecież chciałem dla niej dobrze, powinien zobaczyć ją lekarz. Coś mi w niej nie pasowało. Nie wiedziałem tylko co, ale na pewno z jej zdrowiem było coś nie tak. Może dlatego właśnie zaczęła zachowywać się wobec mnie tak, jakbym przestał być jej wrogiem? Nie mogłem uwierzyć w to, że naprawdę się o mnie martwi, a nie wrzeszczy po mnie jak dawniej.
 Poczułem, że znowu kręci mi się w głowie, dlatego usiadłem na ziemi obok dziewczyny.
 - Proszę cię, nie dyskutuj ze mną - powiedziałem do niej, dotykając palcami mojej rany. Znowu zaczęła krwawić. Sam powinienem udać się do szpitala. jeśli nadal miałem być towarzyszem Bóstwa Nocy. Nie wiedziałem jak długo jeszcze tak pociągnę, a nie chciałem by została sama, gdyby mnie coś się stało.
 - A... ale ja... - Chihaya chciała coś powiedzieć, chyba miała nadal zamiar się ze mną kłócić, ale nie wiem czemu tego nie zrobiła. Przysunęła się do mnie i odgarnęła mi włosy z czoła, patrząc na skaleczenie. - Dobra, pójdziemy do szpitala, ale najpierw ci to oczyszczę.
 - Co? Nie, nie trzeba - odpowiedziałem, po czym chciałem wstać, ale dziewczyna przytrzymała mnie za rękaw koszuli. Następnie wyciągnęła z kieszeni chusteczkę i zamoczyła ją w strumieniu, który płynął nieopodal. - Naprawdę...
 - Och, cicho już bądź - westchnęła Chihaya, po czym przyłożyła wilgotny kawałek materiału do mojej rany. Na początku ból tylko się spotęgował, dlatego syknąłem cicho, ale po chwili poczułem ulgę.
 - Dziękuję - powiedziałem do dziewczyny uśmiechając się. Popatrzyłem na nią i nasz wzrok się spotkał. Dopiero wtedy ujrzałem, że jest coś nie tak z jej oczami. Były takie jakieś za bardzo czerwone, jakby przekrwione. Nieźle mnie to przeraziło. - Dobrze się czujesz?
 - O tyle o ile - odparła lekko. Do tego ten jej głos, brzmiał jakby to nie ona mówiła. Złapałem ją za rękę i przysunąłem się jeszcze bliżej, by upewnić się, iż to nie ja mam przywidzenia. Ostatnimi czasy byliśmy coraz bliżej siebie... w sensie dosłownym. - Dlaczego pytasz?
 - Bo... twoje oczy... są takie jakieś inne- odpowiedziałem, czując, że znowu kręci mi się w głowie.

Chihaya? Przepraszam, ale wiesz... pierwsze lekcje dzisiaj :/ I wybacz, że takie krótkie ;_;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz